nic do napisania

Just another WordPress.com weblog

W słabości nasza siła sierpień 16, 2008

Zaszufladkowany do: refleksje — limetka @ 4:05 pm

“W dzisiejszym świecie przewrotność nazywają mądrością, cnotę głupotą, obłudę pobłażliwością, dobroć słabością, trzymanie się zasad – uporem. Siła jest prawem.”

Kornel Ujejski — Wielka księga mądrości

Okazywanie słabości nie jest dziś modne ani opłacalne. Człowiek boi się ich uzewnętrzniania, bo powodują niejakie obnażenie własnego wnętrza. Instynkt samozachowawczy karze Mu bronić swojego ja nawet za cenę wyparcia swoich przekonań. Modne jest bycie na topie, w centrum uwagi, więc podświadomie dążymy do doskonałości. Nasze słabości chowamy za skorupką obojętności, która szczelnie nas otacza i daje poczucie bezpieczeństwa. Silna jednostka jest lepiej postrzegana w społeczeństwie i tym samym zyskuje na wartości. Podnosząc poczucie własnej wartości wzrasta jej poziom zadowolenia. Z pozoru jest bardziej szczęśliwa.

Można by tutaj pójść o krok dalej i zaryzykować stwierdzenie, że bardziej jej zależy na sprostaniu oczekiwań innych ludzi niż na swoich własnych potrzebach.

Przyjęło się, że dopuszczalne jest okazywanie słabości przez kobiety, bo one są zawyczaj bardziej uczuciowe i skłonne do popadania w skrajności. O ile od faceta oczekuje się bycia twardym o tyle kobieta z racji swojej delikatnosci, kruchości ma pełne prawo do  manifestowania swojej bezradności. Nie musi się wstydzić, że czegoś nie potrafi, że ewidentnie ją to przerasta. Szczerze współczuję mężczyznom pod tym względem, bo czyż oni nie mają prawa do łez? Łzy nie są męskie?hmmm…myślę, że są po prostu ludzkie i każdy, czy to kobieta czy facet ma do nich pełne prawo.

Podsumowujac. Uważam, że nie powinniśmy kryć się ze słabościami, a tym bardziej wypierać ich obecności, bo czy wszak właśnie nie one dopingują nas do nieustannej pracy nad sobą. One przypominają nam, że nie jesteśmy bezuczuciowymi maszynami, ale ludźmi.

“Nie jesteśmy szczęśliwi dzięki swoim cnotom, lecz dzięki wadom i słabościom.”

Johann Wolfgang Goethe — Wielka księga mądrości

 

zielono mi… sierpień 5, 2008

Zaszufladkowany do: naturalnie — limetka @ 8:47 am

Lubię bywać nad rzeką, zwłaszcza , że jest to miejsce odludne, więc wszechogarniająca cisza może być balsamem dla zmęczonej duszy i ciała. Wszystkie te “cudeńka” w postaci drzew, krzaczków i korzeni są dla mnie zawsze godne uwiecznienie na fotkach. Dziś skupiłam się właśnie na korzeniach.

 

lekcja historii sierpień 5, 2008

Zaszufladkowany do: wycieczki — limetka @ 8:30 am

Sobotnie popołudnie, nuda koszmarna, więc najlepiej pojeździć po okolicy i poszukać fajnych miejsc. Oboje z mężem kochamy przyrodę , więc nasze kroki kierują się przeważnie w stronę lasu lub jeziora. Tak też było i tym razem.

Trafiliśmy w miejsce, gdzie w środku lasu stoi pomnik. Jest on poświęcony pamięci dwóch lotników litewskich: Stasysa Girenasa i Stepasa Dariusa, którzy którzy 15 lipca 1933 roku podjęli próbę przelotu bez lądowania z Nowego Jorku do Kowna na Litwie, na dystansie 7186 kilometrów.

Niestety samolot rozbił się zaledwie 650 km od celu. Przyczyną katastrofy były najprawdopodobniej złe warunki pogodowe.

Obszar katastrofy (koło o średnicy 10 metrów) został jeszcze przed wojną wykupiony na 99 lat przez rząd litewski. W miejscu, w którym w ziemię zarył silnik Lituanii postawiono granitowy pomnik w kształcie podwójnego krzyża strzelców. Natomiast w miejscu, do którego doczołgał się ciężko ranny Stepas Darius ustawiono drewnianą kapliczkę na słupie.

 

Paintball sierpień 1, 2008

Zaszufladkowany do: naturalnie — limetka @ 1:10 pm

Byłam, doświadczyłam i bardzo mi się spodobało. Początkowo sceptycznie podeszłam do pomysłu uczestnictwa w tej bez wątpienia ekstremalnej zabawie, z powodów oczywistych dla każdej kobiety. Głównym takim moim odstraszaczem, którego obraz miałam w wyobraźni był pająk.

Arachnofobia towarzyszy mi od zawsze i często mnie zniechęca do bliższego kontaktu z naturą. Jednak moje ego nie pozwoliło mi się tak po prostu poddać, okazując słabość kobiecej natury przed silnymi mężczyznami.

Jestem delikatną, wrażliwą kobietą, przeciwną jakimkolwiek formom przemocy, a broń  w moim mniemaniu to całkiem niepotrzebny wynalazek ludzkości.

Fakt, że odbiegam rozmiarowo od przeciętnych kobiet, sprawił, że miałam wielkie trudności z doborem odpowiedniego ubrania. Nawet maska, zmniejszona do miniumum wciąż spadała mi z twarzy.

Mimo wszelkich niedogodności, ubrana w dużo za duże moro i z obowiązkowym markerem w dłoni, wyruszyłam na wojnę z własnymi koszmarami.

Upał był niemiłosierny. Pod kombinezonem tylko stringi i całe szczęście, bo chociaż nie przyklejały się do pośladków, jak to zwykły czynić inne majtki.

Początkowo nie wczułam się w rolę. Starałam się raczej uniknąć razów niż walczyć, ale szybko połknęłam bakcyla i poczułam się jak na prawdziwej wojnie. Sama nie mogę wprost uwierzyć, że czołgałam się między krzakami ze świadomością, że wszędzie czają się pająki i węże. Zakamuflowana, w pozycji leżącej namierzałam potencjalnego wroga. W tej zabawie najlepsze jest to, że maska paruje i nic tak naprawdę przez nią nie widać. Jedyne wyJście, to zdać się na zmysł słuchu.   

Dostałam dwa razy. Po pierwszym troszkę się przeraziłam i nawet chciałam się wycofać, ale nie było tak źle. Bardziej się przestraszyłam niż zabolało. Szybko się pozbierałam i na oślep strzelałam w kierunku, z którego nadleciał pocisk. Nawet nie wiem czy kogoś trafiłam, ale wystrzelałam cały magazynek. Byłam z siebie bardzo dumna. Najbardziej z faktu, że dałam radę. W przyszłości zamierzam to powtórzyć. Świetna zabawa.

 

zwierciadło sierpień 1, 2008

Zaszufladkowany do: o mnie — limetka @ 8:16 am

Mój świat to zapach łąki o poranku

wilgoć rosy,

co stopy rozgrzane w słoneczny dzień budzi

mój świat to kwiecia zapach

maciejki słodycz wieczorna

to zachód słońca w duszną letnią noc

Mój świat to Ty i ja

otuleni w ciszę miłosnego upojenia

i kawy łyk w ulubionej zielonej filiżance

mój świat należy do mnie…

 

Na dobry początek sierpień 1, 2008

Zaszufladkowany do: naturalnie — limetka @ 8:00 am

“Nie pij herbaty jak ktoś, kto przełyka kawę w czasie przerwy w pracy.Rób to powoli i z namaszczeniem, tak jak pracuje oś, wokół, której kręci się Ziemia-powoli, równo, bez pośpiechu. Żyj w terażniejszej chwili. Tylko ona jest życiem”

Thich Nhat Hanh

Według tej maksymy powinien żyć człowiek, ale czy w dzisiejszych czasach jest to wogóle możliwe? Zdaje się, że nie, choć ja uważam inaczej. Staram, się by każdy dzień był dla mnie takim, który wniesie coś nowego, świeżego, choćby pozostawi wspomnienie po porannym letnim deszczu. Warto się czasem zatrzymać i obejrzeć wokół, bo tyle piękna nas otacza, a czasem nie potrafimy tego dostrzec.

Na balkonie zasadziłam pelargonię. Pięknie zakwitła, pójdę zachwycić się jej pięknem.