I zachód słońca nie jest tak piękny jak wczoraj
Przejrzysty róż nieba w szarość się zmienił
I znów przyjdzie Nam czekać do lata
Na promień słońca co blade lico nieba
Na powrót rozgrzeje.



I zachód słońca nie jest tak piękny jak wczoraj
Przejrzysty róż nieba w szarość się zmienił
I znów przyjdzie Nam czekać do lata
Na promień słońca co blade lico nieba
Na powrót rozgrzeje.



Mój maż jest wielbicielem tych grzybów i jak co roku nachodzi Go ochota na ten specjał obsmażony na patelni w bułce tartej. Twierdzi, że to lepsze niż schabowy. Cóż, ja mam inne zdanie, ale każde podniebienie lubi co innego.
Wybieramy się zatem do lasu, pełni nadziei na udany zbiór, a okazuje się, że nie jest to takie łatwe, że to szukanie igły w stogu siana. Maż mi wtedy opowiada jak to było kiedyś….że niby całe lasy i pola zasiane były tymi cud kapeluszami.
Te czasy jednak minęły bezpowrotnie i nie pozostaje nic innego jak pogodzić się z tym faktem lub wybrać się do lasów naszych zachodnich sąsiadów.
Cała nasza leśna wyprawa zakończyła się znalezieniem aż pięciu kań. Maż zadowolony zjadł je wszystkie ze smakiem.
Ja nie uczestniczyłam w tym zbieractwie i zajęłam się fotografowaniem zachodu słońca. Oto efekt mojej pracy:







Dla każdego, kto lubi las, przyrodę i leśne zwierzęta polecam miejsce, jak najbardziej warte odwiedzenia, które znajduje się w miejscowości Gołuchowo.

Do zagrody prowadzi leśna droga. Trzeba przejść ok. 2 km, ale można też dojechać na miejsce bryczką. Wokół rozciąga się śliczny drzewostan, panuje czystość i spokój. Można obejrzeć paśniki wykonane dla poszczególnych leśnych zwierząt jak i budki lęgowe dla ptactwa.



Zwierzęta są przyjazne, przyzwyczajone do widoku ludzi, więc łatwo można je sfotografować. Są dziki, daniele hodowlane, koniki polskie i król puszczy sam żubr.
W niedzielne, słoneczne popołudnie warto tam zabrać nasze pociechy. Dla nich to niebywała frajda, a dla nas odpoczynek i relaks po męczącym tygodniu pracy. Polecam, naprawdę warto.







Wejście na teren jest bezpłatne. Na miejscu znajdziemy sklepik ze słodyczami i lodami jak również zautomatyzowaną toaletę.
A wokół cisza spokój i czyste powietrze. Dla mnie to istny raj, bo las to mój drugi dom.
Ostatni weekend spędziłam nad zalewem. Z daleka wydawał mi sie taki piękny, wzburzony wielki akwen, z plażą o żółtym czystym piasku i wszelakim ptactwem tam zamieszkującym. Jakież było moje rozczarowanie, gdy poszłam nad brzeg. Już kilkanaście metrów od molo unosił się nieprzyjemny odór, który przy samym brzegu, stał się wręcz nie do zniesienia. Nie wiem skąd tak wielkie zanieczyszczenie, bo okolica odludna, sprawiała wrażenie ekologicznie nieskażonej.
I żal mnie ogarnął. Jak można dopuścić do takiego stanu rzeczy? Tak mało jest miejsc, w których warto odpocząć i zamiast szanować to co natura nam dała, my to stopniowo niszczymy.Śnięte ryby leżały na brzegu, wokół plastikowe butelki i puszki po piwie. Szok!
Dzięki temu, że był wiatr udało mi się dotrzeć na molo i nie zwymiotować przy tym. Pstryknęłam kilka fotek.





